BLIK, karty, raty: czego oczekuje polski klient
Można mieć najlepszy produkt i najładniejszy sklep, a i tak przegrać na ostatnim ekranie - bo klient nie znalazł metody płatności, której używa na co dzień.
Polski checkout rządzi się własnymi prawami: BLIK jest odruchem, płatność przy odbiorze wciąż żyje, a raty potrafią odblokować droższy koszyk. Zestaw metod dobierasz pod produkt, nie pod modę.
BLIK to nie metoda płatności, to odruch
Zagraniczne poradniki o e-commerce zaczynają listę metod od kart. W Polsce ta lista wygląda inaczej - bo klient, który chce szybko zapłacić, sięga po telefon, otwiera aplikację banku i przepisuje sześć cyfr. Nie szuka portfela, nie przepisuje szesnastu cyfr z karty, nie wpisuje CVV.
Praktyczny wniosek jest prosty: BLIK ma być pierwszy i domyślny. Jeśli klient musi go szukać w rozwijanej liście pod „inne metody", to płacisz karę za to, że najwygodniejsza ścieżka jest u Ciebie ukryta.
Karty: potrzebne, ale nie na pierwszym miejscu
Karta wciąż jest ważna - zwłaszcza przy zakupach z komputera, przy klientach zagranicznych i przy subskrypcjach, gdzie płatność ma się powtarzać automatycznie. Nie rezygnuj z niej. Po prostu nie stawiaj jej na piedestale, bo w polskim koszyku nie jest domyślnym wyborem.
Warto za to zadbać o Apple Pay i Google Pay. Dla klienta na telefonie to jeden dotyk zamiast przepisywania numerów - a to dokładnie ten moment, w którym najłatwiej stracić zakup.
Płatność przy odbiorze: droższa, ale wciąż potrzebna
Pobranie jest niewygodne dla sprzedawcy: kosztuje więcej, opóźnia pieniądze i zwiększa ryzyko nieodebranych paczek. Kusi, żeby je wyłączyć.
Zanim to zrobisz, policz, ile zamówień realnie z niego korzysta. W niektórych branżach - i przy pierwszym zakupie u nieznanego sprzedawcy - pobranie bywa jedyną metodą, przy której klient czuje się bezpiecznie. Wyłączenie go nie zamienia tych zamówień w przelewy. Zamienia je w brak zamówień.
Raty i płatności odroczone: dźwignia dla drogiego koszyka
Przy koszyku za 200 zł raty nikogo nie interesują. Przy koszyku za 4 000 zł potrafią być tym, co w ogóle umożliwia zakup - bo zamiast jednej dużej decyzji klient podejmuje mniejszą, rozłożoną w czasie.
Jeśli sprzedajesz sprzęt, meble, rowery albo elektronikę, brak rat w checkoucie to nie oszczędność. To zamknięcie drzwi przed częścią klientów, którzy chcieli kupić - tylko nie naraz.
Jak to poukładać u siebie
Nie ma jednego uniwersalnego zestawu. Jest za to prosta reguła: zacznij od tego, co Twój klient robi odruchowo, a potem dołóż to, co odblokowuje trudniejsze zakupy.
- Koszyk do 200 zł, zakupy z telefonu - BLIK, Apple Pay / Google Pay, karta. Raty niepotrzebne.
- Koszyk 200-1 000 zł - BLIK, karta, szybkie przelewy. Pobranie warto zostawić, jeśli klienci go używają.
- Koszyk powyżej 1 000 zł - jak wyżej plus raty i płatności odroczone. Tu one zaczynają realnie zarabiać.
I jedna rzecz, o której łatwo zapomnieć: każda metoda płatności ma swój koszt po stronie operatora. Karta kosztuje inaczej niż BLIK, raty inaczej niż przelew. To normalne i płacisz to u każdego dostawcy - ale warto wiedzieć, ile, zanim uznasz, że któraś metoda „nie zarabia".
W DoSwiftly BLIK, karty, Apple Pay, Google Pay i szybkie przelewy włączasz, podłączając w panelu swoje konto PayU lub Przelewy24 - w kasie pojawiają się metody, które masz aktywne u operatora. Płatność przy odbiorze włączasz w panelu bez umowy z operatorem płatności; pobranie musi obsługiwać Twój przewoźnik - InPost tak, Orlen Paczka nie. Zobacz listę integracji.
Sprawdź to na własnym sklepie
Doładuj saldo i sprzedawaj - bez abonamentu, bez umowy, bez karty na start.