Jak przenieść sklep bez utraty pozycji w Google
Największy strach przed zmianą platformy nie dotyczy produktów ani zamówień. Dotyczy tego, że rano po migracji telefon przestanie dzwonić, bo Google nie znajdzie już Twojego sklepu. Dobra wiadomość: to strach przed jednym, dobrze opisanym błędem.
Ruch organiczny ginie po migracji z jednego powodu: stare adresy przestają istnieć, a nowe nie mówią Google, że są ich następcami. Mapowanie adresów 1:1 i przekierowania 301 załatwiają większość sprawy w dniu przełączenia. Reszta to kolejność działań - i pilnowanie adresów po migracji, bo każda zmiana nazwy produktu to nowy adres, a stary musi gdzieś prowadzić.
Dlaczego sklepy tracą pozycje
Google nie karze Cię za zmianę platformy. Google gubi się, gdy adres, pod którym od trzech lat leżała Twoja najlepiej pozycjonowana kategoria, nagle zwraca błąd 404 - albo, co gorsza, przekierowuje na stronę główną.
Wyszukiwarka widzi wtedy tyle: strona, która miała autorytet, zniknęła. Nowa strona pod nowym adresem to dla niej nowa strona - bez historii, bez linków, bez pozycji. Odbudowa zajmuje miesiące.
Cała sztuka migracji polega na tym, żeby powiedzieć Google jedno zdanie: „to nie jest nowa strona, to ta sama strona pod nowym adresem". Do powiedzenia tego zdania służy przekierowanie 301.
Krok 1: zrób spis wszystkiego, co ma ruch
Zanim cokolwiek przeniesiesz, wyciągnij listę adresów, które realnie coś dla Ciebie robią:
- Google Search Console - raport skuteczności, wszystkie adresy z wyświetleniami z ostatnich 12 miesięcy.
- Analityka - strony wejścia z ruchem organicznym.
- Mapa witryny - pełna lista produktów, kategorii i wpisów.
Posortuj po ruchu malejąco. Zwykle okazuje się, że większość ruchu robi kilkadziesiąt adresów - i to na nie masz uważać najbardziej. Reszta ogona też jest ważna, ale nie ona zdecyduje o tym, czy migracja boli.
Krok 2: mapowanie 1:1, nie „mniej więcej"
Do każdego starego adresu przypisz dokładnie jeden nowy. Nie kategorię nadrzędną, nie stronę główną, nie „coś podobnego".
| Stary adres | Nowy adres | Kod |
|---|---|---|
| /produkt/czarna-bluza-oversize | /czarna-bluza-oversize | 301 |
| /kategoria/bluzy-meskie | /bluzy-meskie | 301 |
| /blog/jak-dbac-o-bawelne | /blog/jak-dbac-o-bawelne | bez zmian |
Przekierowanie produktu na stronę główną jest technicznie poprawne i praktycznie bezużyteczne. Google potraktuje je jak „ta strona przestała istnieć", a klient, który kliknął w wynik wyszukiwania szukając konkretnej bluzy, wyląduje na banerze powitalnym i wyjdzie.
Jeśli produktu naprawdę już nie ma - przekieruj na kategorię, w której był. To najbliższe prawdy, co możesz zrobić.
W DoSwiftly taką listę wgrywasz jako plik CSV z dwiema kolumnami - stary adres i nowy adres - w panelu, w ustawieniach sklepu, zakładka Przekierowania URL. Nagłówek jest opcjonalny, a powtórne wgranie tej samej listy nie tworzy duplikatów, więc możesz ją uzupełniać partiami. Platforma pilnuje przy tym trzech rzeczy, których w arkuszu łatwo nie zauważyć: odrzuca wpisy, które prowadziłyby w kółko, skraca łańcuchy (A prowadzi do B, B do C - zapisze A prosto do C) i uruchamia przekierowanie dopiero wtedy, gdy strony pod starym adresem naprawdę nie ma. Agencja, która robi migrację za Ciebie, może wgrać tę samą listę przez API, kluczem z uprawnieniem do przekierowań.
Krok 3: 301, nie 302
Ta jedna cyfra decyduje o tym, czy autorytet strony przejdzie na nowy adres.
- 301 (trwałe) - „ta strona przeprowadziła się na stałe". Google przenosi historię i pozycje na nowy adres.
- 302 (tymczasowe) - „stara strona wróci". Google trzyma pozycje przy starym adresie i czeka.
Migracja platformy jest przeprowadzką trwałą. Zawsze 301. Kod 302 przy migracji to najczęstszy pojedynczy błąd, który kosztuje ruch - i najłatwiejszy do naprawienia, bo to dosłownie jedna liczba w konfiguracji. Tabela przekierowań w DoSwiftly zna tylko 301 - pomylić się nie da.
Krok 4: przetestuj na kopii, zanim przełączysz
Nowy sklep powinien być gotowy, wypełniony i przetestowany zanim ruszysz DNS. Na kopii sprawdź:
- czy da się kupić - pełna ścieżka, z prawdziwą płatnością testową i wygenerowaniem etykiety;
- czy zdjęcia i opisy przeszły w komplecie;
- czy przekierowania działają - lista żyje w panelu, nie w konfiguracji serwera, więc wgrywasz ją i sprawdzasz zanim ruszysz DNS; weź 20 losowych adresów ze spisu i sprawdź ręcznie;
- czy mapa witryny generuje się i zawiera nowe adresy.
Krok 5: przełącz w martwym oknie
Wtorek, 23:00 to lepszy moment niż piątek, 12:00. Nie dlatego, że przełączenie trwa długo - trwa minuty - tylko dlatego, że jeśli coś pójdzie nie tak, chcesz mieć spokojną noc na naprawę, a nie szczyt sprzedaży.
Zaraz po przełączeniu:
- prześlij adres mapy witryny do Search Console - w DoSwiftly mapę generuje aplikacja Mapa witryny (zainstaluj ją w panelu): odświeża się sama raz na dobę, a przyciskiem „Regeneruj" od razu, więc nowe adresy trafiają do niej bez ręcznego dopisywania;
- sprawdź kilkanaście adresów z listy - czy 301 faktycznie prowadzą tam, gdzie mają;
- zrób jedno prawdziwe zamówienie i sprawdź, czy przyszło do panelu, do maila i do kuriera.
Krok 6: pilnuj adresów także po migracji
Tu kończy się większość poradników, a zaczyna prawdziwa strata. Migracja to jeden dzień. Sklep żyje latami - i w tym czasie zmieniasz nazwy produktów, porządkujesz kategorie, poprawiasz literówki w adresach. Każda taka zmiana tworzy nowy adres. Jeśli stary nie prowadzi do nowego, dla Google wygląda to dokładnie tak samo jak nieudana migracja, tylko rozłożone w czasie: pojedyncze strony znikają z indeksu jedna po drugiej, bez żadnego alarmu.
Dlatego przekierowanie po zmianie adresu nie powinno zależeć od tego, czy ktoś o nim pamiętał. W DoSwiftly powstaje samo: gdy zmienisz adres opublikowanego produktu, kategorii, marki, kolekcji, wpisu na blogu albo strony, stary adres zaczyna prowadzić pod nowy - kodem 301, jednym skokiem, bez wpisywania czegokolwiek w tabelę. Zmienisz go drugi raz? Najstarszy adres nadal trafia od razu na najnowszy, nie przez pośrednika. Szkic, który nigdy nie był widoczny publicznie, przekierowania nie dostaje, bo nie ma czego chronić.
To samo dotyczy zmiany całej konwencji adresów - na przykład gdy sklep przechodzi z „/products/nazwa" na „/p/nazwa". Platforma pamięta poprzednie schematy adresów i stare adresy dalej trafiają na właściwe strony, bez listy z tysiącem wierszy. Wszystkie przekierowania - wgrane z pliku, dodane ręcznie i utworzone automatycznie - widzisz w jednej tabeli w panelu, z oznaczeniem, skąd się wzięły.
Jedna rzecz celowo nie dzieje się sama: produkt, który usuwasz, nie jest nigdzie przekierowywany. Google traktuje przekierowanie znikniętej strony na stronę główną jak ukryte 404, więc lepsze jest uczciwe 404 - albo ręczny wpis prowadzący do kategorii, w której produkt był.
Czego się spodziewać po migracji
Nawet przy poprawnie zrobionej migracji Google potrzebuje czasu, żeby przeindeksować sklep. Krótkie, kilkudniowe wahnięcia pozycji są normalne - to nie znaczy, że coś zepsułeś. Znaczy, że wyszukiwarka właśnie przechodzi po Twoich przekierowaniach.
Alarmujące jest co innego: rosnąca liczba błędów 404 w Search Console. To oznacza, że któreś adresy wypadły z mapowania. Wtedy wracasz do spisu, znajdujesz brakujące, dopisujesz je do pliku CSV i wgrywasz go ponownie - duplikaty się nie tworzą, dochodzą tylko nowe wiersze.
W DoSwiftly produkty, klientów i zamówienia przeniesiesz automatycznie ze Swell, stare adresy wgrasz z pliku do tabeli przekierowań, a po migracji platforma sama pilnuje, żeby zmiana nazwy nie kosztowała Cię pozycji. Stary sklep sprzedaje do samego przełączenia. Zobacz, jak wygląda przeprowadzka.
Sprawdź to na własnym sklepie
Doładuj saldo i sprzedawaj - bez abonamentu, bez umowy, bez karty na start.